· ASO · 6 min czytania

Gdzie naprawdę trafiają słowa kluczowe ASO: App Store vs Google Play

Gdzie naprawdę trafiają słowa kluczowe ASO: App Store vs Google Play
TL;DR. Oba sklepy indeksują słowa kluczowe w zupełnie innych miejscach. Apple ma ukryte pole ze słowami kluczowymi (100 znaków) plus nazwę aplikacji i podtytuł, i nie czyta twojego opisu. Google Play w ogóle nie ma pola ze słowami kluczowymi — indeksuje tytuł, krótki opis i pełny opis (do 4000 znaków), gdzie liczy się też częstość występowania danego terminu. Jeśli piszesz pod jeden model i wklejasz to samo do drugiego, połowa twoich słów kluczowych trafia do pola, którego żadna wyszukiwarka nie czyta.

To pytanie, na którym potyka się prawie każdy, kto robi ASO jednocześnie w obu sklepach: gdzie właściwie umieścić słowa kluczowe? Uczciwa odpowiedź brzmi: nie ma jednej odpowiedzi, bo Apple i Google zbudowali dwa różne systemy. Apple daje ci prywatne pole ze słowami kluczowymi i ignoruje opis. Google w ogóle rezygnuje z pomysłu pola na słowa kluczowe i czyta wszystko, co napiszesz. Wiedza o tym, jaki tekst faktycznie indeksuje każdy sklep, to różnica między treścią, która się pozycjonuje, a taką, która po prostu leży bezużyteczna.

Zrzuty ekranu przyciągają najwięcej uwagi, bo to widoczna połowa wpisu w sklepie. Tekst to druga połowa — i to ona decyduje, czy ktokolwiek w ogóle cię znajdzie przez wyszukiwarkę. Oto dokładnie, gdzie trafia każde pole.

Apple: trzy indeksowane pola i sporo tekstu, który ignoruje

Algorytm wyszukiwania Apple czyta niewielki, konkretny zestaw pól. Wszystko, co wpiszesz w swoim wpisie, trafia do jednego z dwóch koszyków: indeksowane pod kątem wyszukiwania albo służące wyłącznie konwersji, gdy ktoś już trafi na stronę.

  • Nazwa aplikacji — 30 znaków. Pole o najwyższej wadze. Terminy tutaj mają największą moc pozycjonującą, więc nazwa powinna zawierać twoje najważniejsze słowo kluczowe, a nie tylko markę.
  • Podtytuł — 30 znaków. Indeksowany, niemal tak mocny jak nazwa. To twój drugi slot na słowo kluczowe, tuż pod nazwą na stronie produktu.
  • Pole słów kluczowych — 100 znaków. Ukryte pole w App Store Connect, którego użytkownicy nigdy nie widzą. Wypełniasz je terminami oddzielonymi przecinkami (bez spacji, w liczbie pojedynczej — Apple dopasowuje liczbę mnogą automatycznie). Tu trafia każde słowo kluczowe, które nie zmieściło się w nazwie ani podtytule.

A pola, których Apple nie indeksuje pod kątem wyszukiwania:

  • Opis — do 4000 znaków. Czytany przez ludzi, nie przez algorytm rankingowy Apple. Upychanie tu słów kluczowych nic nie daje dla pozycji w App Store. Pisz go, żeby przekonywał, nie żeby pozycjonował.
  • Tekst promocyjny — 170 znaków. Też nie jest indeksowany. Znajduje się nad opisem, można go edytować w dowolnym momencie bez aktualizacji aplikacji i służy wyłącznie do ogłaszania nowości lub zachęcania do konwersji.

Czyli u Apple masz dokładnie 160 indeksowanych znaków — 30 + 30 + 100 — na całą strategię słów kluczowych. Wszystko poza tym to tekst konwersyjny.

Google Play: brak pola na słowa kluczowe, ale czyta wszystko

Google Play działa dokładnie odwrotnie. Nie ma tu ukrytego pola na słowa kluczowe do wypełnienia. Google przeszukuje pełny tekst twojego widocznego wpisu i wykorzystuje przetwarzanie języka naturalnego, żeby ustalić, na co się pozycjonujesz. To znaczy, że słowa w twoim opisie są słowami kluczowymi — łącznie z tym, jak często się pojawiają.

  • Tytuł — 30 znaków. Taka sama długość jak nazwa u Apple i tu też pole o najwyższej wadze. Zacznij od najsilniejszego terminu.
  • Krótki opis — 80 znaków. Indeksowany i pokazywany na górze wpisu. Duża waga pozycjonująca jak na swoją długość, i pierwsza linijka, którą czyta większość użytkowników.
  • Pełny opis — do 4000 znaków. To kluczowa różnica: w Google Play długi opis jest indeksowany. Liczy się tu zarówno częstotliwość, jak i kontekst słów kluczowych. Powszechną zasadą jest gęstość rzędu 2–3% dla najważniejszego terminu — na tyle, by Google zrozumiał, o co chodzi w aplikacji, ale bez czytania jak spam. Traktuj to jako wskazówkę, nie sztywny cel: pisz najpierw dla człowieka i pozwól, żeby naturalne powtórzenia zrobiły swoje.

Nie ma tu odpowiednika tekstu promocyjnego ani podtytułu. Play upycha to wszystko w trzech powyższych polach.

Wszystko w jednej tabeli

To mapa, którą warto zapisać w zakładkach. Każde pole wpisu i informacja, czy wyszukiwarka danego sklepu faktycznie je indeksuje:

Tekst promocyjny
170 znaków (tylko Apple)
Nie — tylko konwersjaBrak odpowiednika

Czytając tabelę od góry do dołu, oba modele myślowe od razu się rysują. Apple skupia całą swoją moc słów kluczowych w trzech krótkich polach i mówi, żeby opis pisać dla ludzi. Google rozprasza moc słów kluczowych na wszystko, co widoczne, i nagradza cię za używanie swoich terminów — z umiarem — w całym długim opisie.

Co to oznacza dla sposobu pisania

Praktyczna pułapka to traktowanie obu sklepów jako jednego zadania. Jeśli napiszesz pole ze słowami kluczowymi dla App Store i nigdy nie zbudujesz gęstego w słowa kluczowe opisu dla Play, tracisz pozycje w Play — Play nie ma pola słów kluczowych, do którego te terminy mogłyby trafić. Jeśli napiszesz opis nafaszerowany słowami kluczowymi i wkleisz go do App Store, zmarnowałeś wysiłek, bo Apple go nie czyta.

Czystszy sposób myślenia o tym: zrób research słów kluczowych raz, a potem umieść każdy termin tam, gdzie dany sklep faktycznie go zobaczy. Najważniejsze terminy idą do obu tytułów. Nadwyżka dla Apple trafia do podtytułu i pola słów kluczowych. Nadwyżka dla Play zostaje wpleciona w krótki i pełny opis w naturalnym zagęszczeniu. Ten sam research, dwa różne rozmieszczenia.

Gdzie w tym wszystkim jest Mokbi

Mokbi zaczynało jako edytor zrzutów ekranu, ale wpis w sklepie to tekst i obrazy razem — więc tworzy i lokalizuje tekst wpisu równolegle z karuzelą. Pisze pola, które oba sklepy faktycznie indeksują: nazwę, podtytuł, pole słów kluczowych i opis dla App Store; tytuł, krótki opis i pełny opis dla Play. Podajesz swoją aplikację i listę słów kluczowych, a narzędzie tworzy treść świadomą słów kluczowych, dopasowaną do modelu każdego sklepu, zamiast jednego bloku tekstu wklejanego dwa razy.

Potem lokalizuje to wszystko na 50 języków, więc termin, który zbadałeś po angielsku, trafia do właściwego pola na każdym rynku — bez maszynowego bełkotu i bez pozostawiania go po angielsku we wpisie przetłumaczonym wszędzie indziej. Piszesz treść świadomą słów kluczowych raz, zamiast ręcznie utrzymywać dwa modele myślowe w każdym języku. Mokbi tworzy i eksportuje wpis; ty sam go przeglądasz i publikujesz w App Store Connect oraz Play Console.

Co przeczytać dalej

Stwórz wpis w sklepie →